Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkursy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkursy. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2017

PIERNIKOWO-KOKOSOWY CREME BRULEE

W formie tarty, na kakaowym spodzie, ze śliwkami, morelami i chrupiącym karmelem na wierzchu



Ostatnio moje myśli kulinarne krążą wokół pierników i pierniczków, a wszystko za sprawą konkursu "Przepis na Kopernika!" zorganizowanego przez Fabykę Cukierniczą Kopernik S.A.. Jedliśmy urzekające przyprawami korzennymi piernikowe śledzie z Katarzynkami oraz piernikowe tiramisu malinowo-różane pełne Uszatków. 

Tym razem postanowiłam zaszaleć i stworzyć ciasto, jakiego jeszcze wcześniej nie było; niepowtarzalne, uwodzicielskie, pełne klasy i wdzięku, ale przede wszystkim smaku i aromatu. Dopieszczające wszystkie zmysły. Niebanalne. Połączenie wszystkiego, co najlepsze. Opisujące jednocześnie moje kulinarne wspomnienia i podróże, inspirujące, nowoczesne, ale nieskomplikowane. 
Creme brulee kojarzy się mi się bardzo ekstrawagancko i zmysłowo. Pyszne, delikatne i aksamitne wnętrze, pachnące wanilią i śmietanką, a do tego warstwa karmelu, który przełamuje zbytnią słodycz. Ten moment, gdy cienki płatek karmelizowanego cukru przyjemnie chrupie przy każdej zjadanej porcji deseru. W zasadzie to za każdym razem czekam na tę cichą muzykę. I co by tu dużo mówić; uwielbiam takie łakocie i zapewne nie jestem odosobniona w tej miłości?
Lubię nowe połączenia smakowe, niekoniecznie skomplikowane, bowiem z prostych i sezonowych składników powstają najlepsze dania. Kusi mnie nieoczywistość, dlatego do kremu dolałam mleczko kokosowe, którego smak przyjemnie współgra z bogactwem pierniczków "Serca Toruńskie". Kokos i przyprawy korzenne doskonale sprawdzają się w tym mariażu kuchennym! Do tego sezonowe owoce w postaci śliwek i moreli, a także chrupiącą warstwa karmelu :-) 
Tarta jest bardzo podzielna i idealna do popołudniowej kawy. Specjalnie dodałam mąkę razową i zdrowszy wariant cukrowy i tłuszczowy, aby jeść ją bez wyrzutów sumienia. 
Warto ją bardzo dobrze schłodzić przed opalaniem, ponieważ będzie się łatwiej kroiła (my nie mogliśmy się jej doczekać i jedliśmy krótko po upieczeniu). 
Poezja! 

Zdecydowanie polecam! 





Składniki kruchego ciasta:

  • 100 g mąki pszennej
  • 80 g mąki pszennej razowej
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 30 g kakao
  • 30 g cukru kokosowego lub trzcinowego
  • 50 g masła
  • 50 g oleju kokosowego
  • szczypta soli
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki mleczka kokosowego (dobrej jakości, bez zagęstników i innych niepotrzebnych dodatków)
  • papier do pieczenia
  • forma do pieczenia o średnicy 28 cm
Z podanych składników zagnieść kruche ciasto i rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Przełożyć do formy do pieczenia (zostawiając spodnią warstwę papieru), wyłożyć ciastem zarówno dno, jak i boki, naddatki ściąć nożem (ja je piekę obok formy z ciastem i chrupiące skubię czekając na ciasto). Schłodzić w lodówce przez minimum 30 minut (można ciasto przygotować dzień wcześniej i trzymać w lodówce). 
Piekarnik nagrzać do 180 C. Ciasto nakłuć widelcem i piec przez ok. 20 minut. Ostudzić. 


Piernikowo-kokosowy creme brulee: 
  • 250 mleczka kokosowego (patrz opis wyżej)
  • 250 ml śmietanki 30 % tł
  • 2 jajka + 3 żółtka
  • 130 g cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 1 opakowanie Toruńskich Serc Kopernika
  • dodatkowo:
  • 4 śliwki i 4 morele
  • 4 łyżki cukru białego (do karmelizacji wierzchu)
  • palnik do opalania 
Mleczko kokosowe i śmietankę zmieszać i razem z pastą waniliową i 2 pokruszonymi Sercami Toruńskimi doprowadzić do lekkiego wrzenia. W tym czasie jajka i żółtka ubić z cukrem. 
Wrzącą mieszankę wlać do masy jajecznej, roztrzepać, przecedzić do rondelka i ciągle mieszając podgrzewać, aż masa zgęstnieje (nie można jej zagotować, gdyż wtedy może się z niej zrobić jajecznica - warto mieć pod ręką miskę z lodowatą wodą i wstawić rondelek z masą do szybkiego schłodzenia, w razie gdyby masa za bardzo się zagrzała). Ostudzić w misce z wodą. 

Tak przygotowaną masę wyłożyć na podpieczony spód kakaowy i wstawić do nagrzanego do 170 C piekarnika. Piec przez 20-25 minut, aż masa się zetnie. Na 5 minut przed końcem pieczenia wyłożyć dookoła plasterki śliwek i moreli. Ostudzić na kratce kuchennej, a następnie porządnie schłodzić przez min. 2 h w lodówce. Przed podaniem posypać wierzch cukrem i opalić palnikiem, tworząc w ten sposób karmel. Udekorować dodatkowymi Sercami Toruńskimi. 






Smacznego! 

Powyższy przepis bierze udział w konkursie kulinarnym "Przepis na Kopernika!"
Szczegóły znajdziecie tutaj
Zapraszam do wspólnej zabawy z pysznymi piernikami :-) 

26 sierpnia 2017

PIERNIKOWE ŚLEDZIE

z Katarzynkami Kopernika, karmelizowaną, rozmarynową cebulką, morelami, różowym pieprzem i winegretem pomarańczowym







Kolejnym skojarzeniem piernikowym są dla mnie...śledzie, ponieważ uwielbiam korzenną nutę tej wigilijnej potrawy. Do tej pory zawsze używałam mieszanki przypraw (z silnym aromatem mielonych gozdzików i ziela angielskiego). Konkurs "Przepis na Kopernika"  #przepisnakopernika uwolnił moją artystyczną, kuchenną duszę i tak oto ocieram się o geniusz! Pierniki (tutaj najlepiej sprawdzą się Katarzynki) zdecydowanie bardziej podkręcają smak śledzi i jednocześnie dopełniają całe danie! To dzięki ich bogatemu składowi przypraw! Świetnie uzupełniają słodko-leśny smak karmelizowanewj czerwonej cebuli z rozmarynem i opieczonych moreli. Do tego winegret na bazie kwaskowego soku pomarańczowego, musztardy i natki pietruszki i pyszne delicje gotowe. Szczerze mówiąc cieszę się, że tym razem smak świąt przyszedł do mnie wcześniej (kto by chciał czekać do grudnia? ;-)).
Szczerze polecam!





Składniki:
  • 500 g matiasów
  • 1 opakowanie "Katarzynek" Kopernika
  • 6 czerwonych cebul, obranych i pokrojonych w krążki
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 gałązka rozmarynu
  • sok z 2 pomarańczy i 1 cytryny
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 3 łyżki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • 1 łyżeczka różowego pieprzu
  • 4 morele, pokrojone w kostkę 
Matiasy wymoczyć przez noc w zimnej wodzie, zmieniając wodę conajmniej 2 razy. Pokroić na paski.
Cebulę smażyć z rozmarynem przez ok. 20 minut, na średnim ogniu na 2 łyżkach oleju, mieszać od czasu do czasu. Dodać cukier i ocet jabłkowy, poddusić przez 1 minutę, lekko posolić i odstawić do ostygnięcia. Wyjąć rozmaryn. 
Morele poddusić na nieprzywierającej patelni i ostudzić. 
4 pierniki zetrzeć na tarce o drobnych oczkach (resztę zjeść ze smakiem). 
Sok pomarańczowy i cytrynowy wymieszać z musztardą, olejem, natką, różowym pieprzem. 
W słoiku układać na przemian warstwę cebuli, moreli, śledzi, posypać otartymi piernikami i polać winegretem. Najlepsze będą po ok. 2 dniach od przygotowania (wtedy smaki się uzupełnią). 



Smacznego! 

Powyższy przepis bierze udział w konkursie kulinarnym "Przepis na Kopernika!"
Szczegóły znajdziecie tutaj
Zapraszam do wspólnej zabawy z pysznymi piernikami :-) 

21 sierpnia 2017

PIERNIKOWE TIRAMISU MALINOWO-RÓŻANE


Pierniki namoczone w aromatycznej kawie i delikatny, pachnący latem krem 




Pierniki kojarzą mi się rodzinnie, z moją Mamą i Babcią. I to nie z powodu wspólnego wypiekania tych bożonarodzeniowych smakołyków, ponieważ dopiero od kilku lat istnieje w moim rodzinnym domu taka tradycja; przed nią, podczas wieczerzy wigilijnej, zajadaliśmy ciastem miodowym pieczonym przez Babcię. Od kilku lat, na początku listopada, nastawiamy prawdziwe dojrzewające ciasto na pierniki, aby w grudniu cieszyc się ich domowym smakiem i aromatem wypełnijącym  każdy zakamarek domu. I jak co roku, albo to Mama mnie przypomina, że to już "ten" czas, albo jest na odwrót :-) 
A skojarzenie piernikowe jest tak silne ze względu na to, że jeszcze podczas studiów odkryłam na krakowskim Rynku Głównym cudowny sklep z toruńskimi piernikami Kopernika. I kupowałam ich bardzo dużo, szczególnie przed podróżą do domu, aby następnie rozdawać je w formie małych prezentów. Mama zawsze wybierała małe pierniczki Uszatki w glazurze (część suwenirów skrzętnie chomikowała, aby jeszcze po moim wyjezdzie cieszyć się małą słoką przekąską do popołudniowej kawy). Wiem, zaraz powiecie, że to mało krakowska tradycja, ale za to jaka pyszna! Owszem, razem z piernikami woziłam obwarzanki krakowskie, które równie mocno cieszyły podniebienia mojej zamojskiej rodziny :-)  I pierniki, i obwarzanki, jemy przez okrągły rok! 
Jako, że pierniki świetnie łączą się z mocna kawą, wpadłam na pomysł zastąpienia nimi biszkoptów w moim oryginalnym przepisie na tiramisu. 
Wszyscy, którzy uważnie śledzą mojego bloga, wiedzą, że jestem różoholiczką i dobrze mi z tym :-) 
Także na pewno spodziewaliście się, że i tym razem wykorzystam ten cudowny smak! Do tego sezonowe, własnoręcznie zerwane maliny z ogrodu Rodziców i pyszny deser gotowy! 
Pierniki rozmoczone w kawie grają tu pierwsze skrzypce. Pomiędzy nimi jest pyszny, delikatny krem malinowo-różany (na bazie malinowo-różanego curdu i mascarpone, bez surowych żółtek) i warstwy kakao. Rozkosz! 
Przepis jest idealny do przygotowania i zaangażowania dzieci - moje świetnie się przy tym bawiły; samodzielnie układały poszczególne wartswy deseru, a w wersji dla dzieci pierniczki Uszatki glazurowane moczyły w soku malinowym (jak to zwykle bywa część warstw znikała przed złożeniem deseru, ale ja uwielbiam patrzeć jak Dziewczynki wspólnie coś komponują i się przy tym cieszą). Szybki i niezawodny deser pełen smaku. 
Zdecydowanie polecam! To hit tego lata! 



Składniki:
(na 4 porcje, czas przygotowania: 30 minut)
  • Malinowo-różany curd:
  • szklanka malin
  • 1/3 szklanki wody
  • 6 łyżek cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki konfitury z płatków dzikiej róży
  • 4 żółtka
  • 30 g oleju kokosowego virgin
  • dodatkowo:
  • 250 g mascarpone, zimnego
  • 250 ml śmietanki 30% tł. dobrze schłodzonej
  • szklanka mocnego naparu kawy, schłodzonego
  • 1 opakowanie pierniczków lukrowanych Uszatków Kopernika
  • ok. 2 łyżeczki kakao 
  • maliny, pistacje, płatki dzikiej róży i karmel (do dekoracji) 




Maliny, wodę, konfiturę różaną i połowę cukru zagotować i przetrzeć przez sitko (oddzielone pestki można zjeść ze smakiem ;-)), przelać z powrotem do garnka i zagotować. W międzyczasie żółtka utrzeć z pozostałym cukrem na białą i puszystą masę. Powoli wlać do niej gorące maliny i dokładnie mieszając zagotować. Od razu zdjąć z ognia i studząc w kąpieli wodnej z lodem dodać olej kokosowy i mieszać do jego rozpuszczenia i całkowitego wystudzenia curdu. Wstawić do lodówki.
Śmietankę i mascarpone ubić na sztywno. Dodać całość przygotowanego wcześniej malinowo-różanego curdu i jeszcze raz zmiksować na gładki krem. Przełożyć do rękawa cukeirniczego i składać deser. 
Do 4 szklanek wykładać po kolei warstwę pierniczków namoczonych w kawie (w wersji dla dzieci moczyć je w soku malinowym), na to warstwę kremu różano-malinowego i posypać warstwą kakao. Na to jeszcze raz warstwa pierniczków, kremu i kakao. Najlepiej smakuje schłodzony. 
Dodatkowo ozdobiłam wierzch karmelową kratką (150 g cukru trzcinowego karmelizuję, lekko studzę i kiedy jest jeszcze płynny wylewam łyżeczką na warstwę papieru do pieczenia tworząc dowolne ozdoby, tutaj delikatną kratkę), malinami, płatkami i pistacjami. 










Powyższy przepis bierze udział w konkursie kulinarnym "Przepis na Kopernika!" #przepisnakopernika
Szczegóły znajdziecie tutaj
Zapraszam do wspólnej zabawy z pysznymi piernikami :-) 

21 grudnia 2016

ŚWIĄTECZNE PIERNICZKI...

...zabawa i budowanie miasteczka piernikowego




Pieczenie pierniczków nigdy nie było tradycją w moim rodzinnym domu. Owszem, pojawiał się piernik-miodownik mojej Babci, ale nigdy pierniczki. Nadrabialiśmy to całą masą innych ciasteczkowych wypieków, więc to będzie wesołe wspomnienie :-) 
Dopiero od kilku lat, odkąd sama zostałam mamą, zagniatam, wałkuję i piekę, żeby później ozdabiać i tworzyć coś nowego; domki, zamki i inne bliżej nieokreślone :-) 
Jako, że moje Pomocnice są jeszcze malutkie, kuchnia na ten czas zamienia się w krainę mąką i przyprawą piernikową usłaną, a resztki ciasta odnajduję nawet kilka dni później schowane w szufladzie lub we włosach Latorośli ;-) 
Lubimy ten czas i zauważam, że z każdym rokiem bardziej na to czekamy. To znak, że Święta już "za drzwiami" i czas pomyśleć o choince, bombkach i planowaniu świątecznego menu. 

Jeśli jeszcze nie próbowaliście domowego pierniczenia, to szczerze Wam to polecam! 
Nic nie wprawia bardziej w świąteczny nastrój jak zapach ciasteczek unoszący się w domu i wypełniający każdy zakamarek. 
A lukrowanie i ozdabianie pierniczków to już prawdziwy freestyle. Tutaj możecie wypróbować wszystkiego!  u nas w tym roku powstało całe miasteczko, z szeregiem odświętnych domków, bałwanków, aniołków i choinek. 

Polecam świątecznie! 



Składniki:
  • 125 g masła
  • 75 g syropu klonowego 
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej (użyłam suszonego, ale równie dobra będzie świeżo otarta z wyparzonej pomarańczy, bez białych części)
  • 1 łyżeczka mielonego kardamonu *
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków (można pominąć, bowiem jest dość trudno dostępna)
  • 1 jajko
  • 255 g - 265 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka sody 
  • dodatkowo: posypki Decorada Delecty (w nieograniczonych ilościach) małe piegi i karmel


Masło, syrop klonowy, cukier i przyprawy stopić i ostudzić. 
Dodać mąkę, jajko, szczyptę soli i sodę. 
Wymieszać i odstawić do lodówki na całą noc, szczelnie przykryte. 
Na stolnicy podsypanej mąką wałkować ciasto na grubość ok. 3 mm i wykrawać ciastka. 
Jeśli mają być ozdobą choinki to należy wyciąć małą dziurkę do założenia wstążeczki. 
Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (pierniki nie rosną duże, więc więcej zmieści się na blasze) i piec w piekarniku nagrzanym do temp. 200 C przez ok. 5-8 minut. 
Studzić na kratce kuchennej. 



Lukier królewski:
  • 4 małe beziki, bardzo drobno pokruszone
  • 8 łyżek cukru pudru
  • ok. 2 soku z cytryny 


Całość bardzo dokładnie utrzeć, aby lukier był jednolity i bez grudek (u mnie beziki nie rozpuściły się do końca i utrudniały ozdabianie pierniczków szprycą). 
W razie potrzeby dodać odrobinę cukru pudru więcej, aby lukier był bardzo gęsty.  Można je zabarwić barwnikiem lub naturalnymi składnikami (np. buraczanym, z matchy, marchewkowym).
Dowolnie ozdabiać pierniczki wykorzystując bogatą ofertę Delecta Decorada. 
Zostawić na desce do zastygnięcia lukru (najlepiej przez całą noc). 

Kolejnego dnia, używając płynnego karmelu, sklejać budowle i domki wg uznania. 


Przepis na wypiek… ot tak… prosto z serca!

6 grudnia 2016

MAKOWIEC BEZOWO-POMARAŃCZOWY Z RÓŻĄ

Smaki dzieciństwa 



Wypieki świąteczne od wielu lat są moją domeną :-) 
Pamiętam pierwsze ciasto świąteczne przygotowane z Babcią; był to krucho-drożdżowy makowiec z mnóstwem bakalii. Nie mogłam się nadziwić, jak to jest możliwe, że Babcia zdążyła już zrolować pięć cudownie pachnących ciast, a ja nijak nie mogłąm sobie poradzić ze swoim. Czekałam na Jej cierpliwe dłonie i słowa, pokazujące po raz kolejny zawiłą technikę...
Kilka dni przed świętami przygotowywałyśmy kilka rodzajów kruchych ciasteczek, to była Jej tradycja, którą do tej pory podtrzymuje moja Mama. W tym czasie niespecjalnie chciałam spędzać czas nad książkami, ponieważ sercem byłam w kuchni, przy wałku i foremkach do ciasteczek. Często specjalnie prosiłam, żeby Babcia poczekała na mnie  z pieczeniem. I zawsze czekała! 
Królowały amoniaczki (ukochane przez Babcię), maszynkowce, klawisze, doryjki i "sto razy bite". Zajadaliśmy się nimi (ukradkiem ;-)) przed świętami i po świętach. Do Babci chodziliśmy na popołudniową, poświąteczną herbatkę, licząc przy okazji i wypatrując smakołyków. 
Mam szczęście, bo stary zeszyt z przepisami Babci, różnymi zapiskami z przeróżnych kursów i szkoleń, jest w moim posiadaniu i często do niego zaglądam :-) 
Oprócz wspomnianych ciasteczek królowały serniki i makowce. A przed wieczerzą wigilijną Babcia robiła pączki (!) lub racuszki. Takie smaki pamiętam z wczesnego dzieciństwa. 
Pózniej pojawiły się cytrusy i marcepan. A wraz z nimi torty i przekładańce. To też nieodłączny element tych świąt. 
Odkąd jestem mamą staram się dbać o to, żeby posiłki przygotowywać razem, w zabawie i śmiechu, bez stresu. To czas dla nas i z nami. To my tworzymy dzieciństwo naszych Dzieci, ich smaki i wspomnienia. Zauważyłam, że nawet 14 miesięczny bobas lubi spędzać czas w kuchni ze swoją starszą siostrą. Byle razem :-) Tradycyjnie, jak co roku, pieczmy rogale na Św. Marcina, pierniczki, pierniki i ciasteczka na Boże Narodzenie oraz chałki i baby na Wielkanoć. Oprócz tego torciki i inne frykasy. Każdego roku, oprócz tradycyjnych wypieków, robimy coś nowego, smacznego, dającego pole do popisu i rozwoju fantazji Trzylatki i Małej Pomocnicy. I tradycją jest już w naszym domu ta beza makowcowa, pieczona drugi raz. Wszyscy się nią zachwycają i znika w oka mgnieniu. 
To tradycyjne smaki zamknięte w nowym wydaniu. Spód bezowo-makowy z czekoladą, bakaliami i marcepanem, przełożony jest kremem pomarańczowym na bazie orange curdu i przykryty bezą waniliowo-różaną. Do tego krem na wierzchu i kilka garści, od serca, kolorowych posypek (w tym przypadku zachowanie zdrowego umiaru jest zabronione, ponieważ liczy się dobra zabawa i inwencja dziecięca) Decorada :-) 

Moje Dziewczynki nazwały ten tort "Śnieżnym Zamkiem Księżniczek" i muszę przyznać, że mają  rację. 

Całośc puszysta i biała jak zimowy śnieg. Lekka. Niebanalna. Majestatyczna. Baśniowa. Dziecięca. Radosna. Zachwycająca każdym kawałkiem. 

I tak sobie myślę, że dzięki takiemu wspólnemu pieczeniu z Dziećmi możemy na nowo odnalezć w sobie Dziecko! Czego i Wam życzę! Czas  to najlepsze, co możecie podarowac Bliskim! A więc do dzieła! 
Miłego pieczenia i dekorowania!




Bezy (2 sztuki): 
  • 300 g cukru
  • 6 białek
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • 1 łyżeczka mąki kukurydzianej
  • papier do pieczenia
  • dodatkowo:
  • 2 łyżeczki konfitury z płatków dzikiej róży
  • 20 g kakao w proszku (bez cukru)
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 30 g orzechów włoskich
  • 30 g orzechów laskowych
  • 20 g skórki pomarańczowej
  • 20 g drobno pokrojonego marcepanu
  • 30 g niebieskiego maku
  • 2 opakowania posypki Decorada Delecty małe piegi 

Orzechy uprażyć (oddzielnie), na suchej patelni, obrać i drobno pokroić lub zmiksować pulsacyjnie w malakserze. Mak krótko podprażyć. Ostudzić. Czekoladę drobno pokroić. Wymieszać kakao z makiem, orzechami, skórką, czekoladą i marcepanem. Odłożyć. 


Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, dodawać po łyżce cukier i ciągle ubijać, dopóki masa nie stanie się sztywna i błyszcząca (cukier powinien się rozpuścić). 
Dodać ocet, pastę waniliową  i mąkę kukurydzianą, dokładnie, ale delikatnie wymieszać na najmniejszych obrotach miksera. Podzielić na 2 części. Do jednej dodać konfiturę i delikatnie wymieszać. Do drugiej wsypać mieszankę suchych składników i też delikatnie wymieszać. Przełożyć do oddzielnych rękawów do pieczenia. 
Piekarnik nagrzać do temperatury 160 ºC.
Na papierze do pieczenia narysować ołówkiem 2 koła o średnicy ok. 20 cm, oddalonych od siebie o 5 cm. Położyć na blachę do pieczenia.  
Masy wyłożyć na papier z narysowanymi kołami, dla ułatwienia w środek można wstawić kieliszek i dookoła niego szprycować masę.
Wstawić do gorącego piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 120 ºC.
Piec, a raczej suszyć bezy przez ok. 1,5 godziny do 2 godzin (do momentu uzyskania chrupkości). 
Piekarnik wyłączyć, uchylić drzwiczki i pozostawić bezy na kolejne 30 minut. 
Ostudzić na kratce kuchennej. 
Delikatnie, podważając nożem, zdjąć bezy. 

Krem i bezy można przygotować dzień wcześniej. Bezy należy przechowywać w szczelnym pojemniku, a krem w lodówce. 






Krem pomarańczowy (orange curd): 
  • 2 duże i świeże jajka
  • 70 g cukru
  • skórka otarta z 1 pomarańczy (umytej i wyparzonej, bez białych części) 
  • 70 ml soku z pomarańczy 
  • 20 ml soku z cytryny 
  • 80 g masła, pociętego na małe kawałki 


Jajka sparzyć wrzącą wodą i dokładnie umyć. 
W rondlu z grubym dnem ubić jajka z cukrem na puszystą masę (ok. 3 minuty). 
Następnie dodać skórkę i sok z cytryny i pomarańczy, wymieszać. 
Całość postawić na średnim ogniu i ciągle mieszając doprowadzić do zgęstnienia masy i jej wrzenia (powinna mieć konsystencję lekkiego budyniu), zdjąć z ognia.
Teraz, kawałek po kawałku, dodać masło i ciągle mieszać, dodając następną porcję po stopieniu i dokładnym wymieszaniu poprzedniej. 
Masę ostudzić w zimnej kąpieli wodnej, szczelnie zakryć folią i wstawić do lodówki na 2 godziny. 



Krem pomarańczowy:
  • 200 g serka mascarpone
  • 100 ml śmietanki 30% tłuszczu, bardzo mocno schłodzonej
  • cały orange curd


Serek mascarpone przełożyć do miski, dodać śmietankę i ubić mikserem przez 1 minutę. 
Następnie dodać orange curd i ponownie zmiksować przez 2 minuty. Przełożyć do rękawa cukierniczego. 
Złożyć torcik. 

Bezę makowcową wyłożyć na paterę, na to połowę kremu. Przykryć bezą różaną i wyłożyć resztę kremu. Ozdobić ciasteczkami udekorowanymi posypką Decorada, dodatkową skórką pomarańczową i posypką Decorada. 




Kruche ciasteczka kardamonowo-maślane: 
(na ok. 25 sztuk)

  • 160 g mąki pszennej
  • 40 g mąki ziemniaczanej
  • 40 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 100 g zimnego masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietanki 30 % tłuszczu
  • 1/3 łyżeczki mielonego kardamonu 
  • dodatkowo:
  • papier do pieczenia i foremki do wycinania ciastek
  • biała czekolada rozpuszczona w kąpieli wodnej
  • posypki Decorada Delecta


Suche składniki wymieszać, rozgnieść palcami z masłem tworząc kruszonkę. Dodać żółka i śmietankę i krótko zagnieść. Rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia na placek o grubości ok 2 mm. Wycinać ciasteczka (dowolne, u mnie choinki). 
Przełożyć na blachę wyłożoną do pieczenia z papierem i schłodzić min. 30 minut. Po tym czasie piec w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 15-20 minut (na złoto). Ostudzić. Posmarować polewą z białej czekolady i udekorować posypkami Decorada Delecty. Odłożyć do zastygnięcia polewy. 





Przepis na wypiek… ot tak… prosto z serca!

23 października 2016

SZARLOTKA RÓŻANA w nowej odsłonie

Kula z musu jabłkowo-różanego pokryta włoską bezą pistacjową, kryjąca w środku delikatny krem z białej czekolady z płatkami dzikiej róży + waniliowe, maślano-kardamonowe kruche ciastko i puder z praliny pistacjowej



Przepis zgłosiłam do konkursu "Przepis godny Mistrza Hendi" i wykonałam przy pomocy narzędzi/produktów dostępnych na stronie www.hendi.pl 
Uwielbiam takie popołudnia! Za oknem jeszcze ciepło i prawdziwie wiosennie, Dziaciaki w świetnych humorach budują kolejną wieżę z klocków, a ja w kuchni, z filiżanką kawy i głową pełną pomysłów. Dziś mam ochotę na deser niezwykły, taki, jaki widziałam w najlepszych restauracjach, delikatny, smaczny i nietuzinkowy; jedyny, gdzie oczywiste i bardzo znane nam smaki z dzieciństwa, zostały pokazane inaczej, może trochę przewrotnie... :-) 
Zawsze i wszędzie mogę zjeść szarlotkę! I to jest niezmienne od kilkunastu lat :-) 
Na kruchym cieście, z bardzo dużą ilośćią cynamonowych jabłek, bezą z ubitych na sztywno białek i dodatkiem bitej śmietany lub lodów, jako zwieńczenie całości. Często od niej zaczynam dzień, gdy duża szarlotka, upieczona wieczór wcześniej, czeka na kuchennym blacie i kusi domowym aromatem. Taką robiła moja Babcia i ja jestem wierna tym smakom.
Dziś jednak, wiedziona twórczym szaleństwem, stworzyłam dekonstrukcję szarlotki; 
zrobiłam kulę z musu z cynamonowych pieczonych jabłek i owoców dzikiej róży. Wydrążyłam środek, aby zmieścił się tam krem z białej czekolady i konfitury z płatków tejże róży. Kulę "ubrałam" w cudne, lekko zielone "futerko" z bezy włoskiej z pistacjami, które następnie delikatnie opaliłam i posypałam pudrem z praliny pistacjowej. Majestatyczna kula stoi na kruchym ciasteczku waniliowo-kardamonowo-maślanym, wszak to szarlotka i bez kruchego ciasta jej nie ma. Powstało coś przepysznego i zaskakującego i muszę przyznać, że na to liczyłam. To są moje smaki! 




Przepis na 4 porcje


Mus z pieczonych jabłek i owoców dzikiej róży:
  • 1 kg jabłek "szara reneta"
  • 200 g owoców dzikiej róży, lekko przymrożonych
  • 100 ml wody
  • cukier trzcinowy do smaku
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 3 łyżeczki żelatyny w proszku zalane 3 łyżkami zimnej wody (na 500 ml musu owocowego)
  • dodatkowo:
  • formy do kulek, ja użyłam 4, każda o pojemności 125 ml 
Jabłka umyć, osuszyć, obrać, wydrążyć gniazda nasienne i wyrzucić, pokroić na drobną kostkę i wymieszać z cynamonem. Przesypać do brytfanny i zapiec w 175 Cc do miękkości (ok 45 minut). Ostudzić i zmiksować blenderem
W tym czasie przygotować owoce dzikiej róży: umyte i osuszone rozgotować w wodzie i gotować przez 10 minut, rozgnieść i przetrzeć przez sito (zostawić tylko mus). 
Mus różany wymieszać z jabłkami, doprawić do smaku cukrem trzcinowym. Odmierzyć potrzebną ilość (u mnie trochę więcej niż 500 ml, ponieważ miałam 4 formy po 125 ml każda - resztę można zawekować lub zjeśc z jogurtem i owsianką) i zagotować. Zdjąć z ognia i dodać napęczniałą żelatynę, wymieszać do jej rozpuszczenia, ostudzić. 
Przelać do foremek i wstawić na noc do lodówki do stężenia. 

Następnie półkule wydrążyć małą łyżeczką, uważając, aby ich nie uszkodzić. 



Środek każdej napełnić kremem z białej czekolady i róży. Sklejać je ze sobą tworząc kulę. 



Kruche ciasteczka korzenno-maślane: 
(na ok. 25 sztuk) 

  • 160 g mąki pszennej
  • 40 g mąki ziemniaczanej
  • 40 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 100 g zimnego masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietanki 30 % tłuszczu
  • 1/3 łyżeczki mielonego kardamonu 
  • 1/4 łyżeczki mielonych gozdzików
  • dodatkowo:
  • papier do pieczenia i foremki do wycinania ciastek
Suche składniki wymieszać, rozgnieść palcami z masłem tworząc kruszonkę. Dodać żółka i śmietankę i krótko zagnieść. Rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia na placek o grubości ok 2 mm. Wycinać ciasteczka (u mnie kwiatki i paski). 
Przełożyć na blachę wyłożoną do pieczenia z papierem i schłodzić min. 30 minut. Po tym czasie piec w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 15-20 minut (na złoto). Ostudzić. 


Krem czekoladowo-różany: 
  • 100 g białj czekolady
  • 80 ml śmietanki 30 % tłuszczu
  • 100 g serka mascarpone
  • 2 łyżki konfitury z płatków dzikiej róży
Śmietankę zagotować, dodać do niej połąmaną czekoladę i odstawić na 5 minut. Po tym czasie wymieszać i schłodzić w lodóce min. 3 h (najlepiej przez całą noc). Następnie zmiksować na krem z mascarpone i konfiturą. Przełożyć do rękawa cukierniczego. Schłodzić. 



Włoska beza pistacjowa:

  • 4 białka (jaja wcześniej sparzyć wrzątkiem)
  • 30 g cukru
  • 160 g cukru
  • 40 g wody
  • 40 g zmielonych pistacji (zielonych, niesolonych) 
  • dodatkowo: 
  • termometr cukierniczy
Białka ubić na sztywno z 35 g cukru. W tym czasie pozostały cukier zagotować z wodą i gotować, aż syrop osiągnie temp. 121 C (pomoże w tym termometr cukierniczy). 
Obroty miksera zmniejszyć na minimum i wlać syrop po ściankach miski, zaparzając w ten sposób białka. Od razu zwiększyć obroty i miksować, dopóki białka nie osiągną temp. 40 C. 
Wyłączyć mikser, dodać pistacje i delikatnie wymieszać szpatułką. 
Przełożyć do rękawa cukierniczego. Odłożyć. 



Puder z praliny pistacjowej: 
  • 40 g cukru
  • 40 g zielonych i niesolonych pistacji
Cukier rozpuścić i lekko skarmelizować (do jasnobrązowego koloru). Dodać pistacje, wymieszać i wylać na papier do pieczenia. Ostudzić. Pokruszyć na kawałki izmiksować w malakserze na puder. 



Złożenie deseru: 
Kulę z musu owocowego wypełnionego kremem ustawić na ciasteczku korzenno-maślanym, wierzch ozdobić małymi kropelkami z bezy włoskiej pistacjowej (najlepiej jest zacząć od dołu, idąc ku górze, położyłam ok. 60 małych kropelek bezowych) i wierzch opalić palnikiem gazowym. Wierzch oprószyć pudrem z praliny pistacjowej. 
Na talerzu zrobić kleksy z bezy i kremu, położyć dodatkowe ciasteczko, ekologiczne płatki dzikiej róży i wysypać puder z praliny pistacjowej. 

Od razu podawać.









Smacznego!