Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleby. Pokaż wszystkie posty

14 marca 2015

OKRĄGŁA CHAŁKA KARMELOWA

z rodzynkami i owsianą kruszonką 



W ramach powtarzających się zachcianek mam ostatnio ochotę na jedzenie proste, domowe i smaczne. Zazwyczaj takie, jakie pamiętam z dzieciństwa. Oddałabym królestwo za kotleta mielonego mojej Mamy (z czego zdałam sobie sprawę po obejrzeniu pierwszego odcinka "Top Chefa" - kto oglądał, ten wie). 

Ku ogromnej uciesze mojego Małego Niejadka królują więc pierogi, kopytka, bułki i chałki. 
Dla mnie to "comfort food", który nigdy nie wyjdzie z mody. 
Też macie takie dania? 

Dzięki Bernadecie z bloga Mój Kulinarny Pamiętnik podjęłam ostatnio wyzwanie upieczenia chałki na śniadanie. Do tego nie trzeba mnie dwa razy namawiać :-) 

Od razu wiedziałam, że upiekę swoją ukochaną chałkę karmelową, wzbogaconą o większą ilość mąki razowej orkiszowej i rodzynki (dużo rodzynek moczonych przez całą noc w lekkim alkoholu). 
Jest podobna do chałki rodzynkowej z winem Malaga, choć dodatek mąki pełnoziarnistej dodaje tego cudownego orzechowego aromatu, którego tamta nie ma. 
Kruszonka to też pewna modyfikacja klasyki, dzięki dodatkowi zdrowych płatków owsianych. 
Nigdy wcześniej nie wyplatałam chałki okrągłej, więc dziś był ten dzień, kiedy zrobiłam to po raz pierwszy. I wcale nie było tak trudno, jak się wydaje :-) 
Skorzystałam z tego bloga: Creative Jewish Mom. A więc powodzenia! :-) 

Jeśli wolicie bardziej klasyczne smaki to polecam chałkę maślaną, z kruszonką pachnącą kardamonem i migdałami. 


Wielbiciele wypieków wytrawnych też dostaną coś dla siebie:

chałkę z boczkiem i cebulką lub chałkę ziołowo-pomidorową





Przygotowanie najlepiej rozpocząć wieczór wcześniej od namoczenia rodzynek w nalewce lub soku (rodzynki wkładam do słoika, zalewam wrzącą wodą i zostawiam na 10 minut, po tym czasie wodę zlewam i ponownie zalewam wrzątkiem, odlewam. Rodzynki osuszam, z powrotem przekładam do słoika, zalewam nalewką lub sokiem, słoik zakręcam i odstawiam do następnego dnia. Po tym czasie staną się jędrne i soczyste) 

Składniki ciasta drożdżowego:

(na 2 mniejsze lub 1 dużą chałkę)
  • 115 g cukru
  • 2 łyżki wody
  • 100 g masła
  • 1/3 szklanki mleka
  • 150 g mąki orkiszowej razowej
  • 350 g mąki pszennej zwykłej
  • 1/3 szklanki mleka (w zależności od wilgotności mąki)
  • 35 g świeżych drożdży
  • 1 jajko
  • 3 żółtka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki spirytusu
  • 1 łyżka oleju
  • dodatkowo: 
  • 1 jajko do posmarowania wierzchu
  • papier do pieczenia 
  • ok. 150 g rodzynek (użyłam królewskich, bez konserwantów) 
  • ok. 100 ml nalewki dereniowej lub innej (można użyć soku jabłkowego)   


Do rondelka z grubym dnem wsypać cukier, dodać 2 łyżki wody i całość postawić na dużym ogniu, od czasu do czasu potrząsnąć rondelkiem mieszając w ten sposób cukier. 
Podgrzewać do momentu, aż cukier się stopi, a następnie skarmelizuje, czyli uzyska kolor miodu wielokwiatowego (należy ciągle obserwować mieszankę, gdyż kolor zmienia się w oka mgnieniu). Od razu, ostrożnie, bo karmel jest baaardzo gorący i może pryskać, dodać masło i podgrzewać dalej, aż masło się stopi i możliwe będzie jego wmieszanie do karmelu. 
Zdjąć z ognia i wlać 1/3 szklanki mleka, całość wymieszać, aby powstała jednolita mieszanina (pięknie pachnąca karmelkami znanej firmy). Ostudzić do letniej temperatury. 
Mieszanina powinna mieć taki kolor:



W międzyczasie do 1/3 szklanki letniego mleka dodać drożdże, wymieszać i odstawić na 10 minut, aby drożdże zaczęły pracować. 
Jajko ubić z żółtkami, odstawić. 
Rodzynki osączyć, zachowując nalewkę pozostałą z moczenia (zostanie ok. 30 ml). W przypadku moczenia rodzynke w soku należy zrezygnować ze spirytusu, a do ciasta dodać 3-4 łyżki mleka więcej. 
Mąki przesiać do dużej miski, dodać sól, rozczyn drożdżowy, olej, spirytus, nalewkę pozostałą po moczeniu rodzynek, masę jajeczną i karmelową. 
Całość wyrabiać przez ok. 10 minut, aż ciasto stanie się elastyczne i będzie lśniące. 
W razie potrzeby dodać odrobinę mąki lub mleka (ja dodałam odrobinę więcej mleka).
Dodać osączone rodzynki i jeszcze raz wyrobić przez ok. 5 minut, aż połączą się z ciastem. 
Uformować kulę, włożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 1,5 godziny lub do podwojenia objętości ciasta. 


Chałka okrągła: 
Ciasto wyłożyć na podsypaną mąką stolnicę, podzielić na 2 części, następnie każdą z nich na 4 części (na jedną chałkę potrzebujemy 4 wałków) - jeśli lepimy jedną chałkę to ciasto dzielimy na 4 części i formujemy wałki, następnie splatamy. 
Sposób przygotowania chałki okrągłej znajdziecie tutaj






Zaplatanie tradycyjne: 
Ciasto wyłożyć na podsypaną mąką stolnicę, podzielić na 2 części, następnie każdą z nich na 6 części (na jedną chałkę potrzebujemy 6 wałków) - jeśli lepimy jedną chałkę to ciasto dzielimy na 6 części i formujemy wałki, następnie splatamy. 
Sposób przygotowania chałki przedstawiłam tutaj
Z każdej uformować wałek o długości ok. 25 cm. Połączyć ze sobą 6 wałków (tak jak na zdjęciu nr 1), ułożyć obok siebie, tworząc 2 grupy. 
Następnie wałek położony po zewnętrznej prawej stronie przełożyć "za miedzę", to samo robiąc z wałkiem położonym po zewnętrznej lewej stronie (i znowu otrzymamy 2 grupy, w każdej 3 wałki). 
Zaplatać w ten sposób aż do zaplecenia całości. 
W ten sam sposób przygotować drugą chałkę (z tą będzie już łatwiej, obiecuję). 
Układać na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, w odległości ok. 10 cm między chałkami, ponieważ urosną podczas pieczenia. 


Przykryć folią i ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut. 
Po tym czasie wierzch delikatnie posmarować jajkiem i posypać kruszonką.  
Wstawić do nagrzanego do 180 ºC piekarnika i piec przez ok. 20-25 minut, aż chałki będą złote z wierzchu (w przypadku pieczenia jednej dużej chałki czas wydłużyć do ok.35-40 minut).
Odstawić na kratkę kuchenną do ostygnięcia. 



Kruszonka:
  • 50 g masła
  • 3 łyżki płatków owsianych górskich 
  • 40 g cukru
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 1/3 łyżeczki pasty waniliowej
  • szczypta soli

Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, płatki, sól i pastę waniliową, dokładnie wymieszać. 
Dodać masło i szybko rozgnieść palcami, do uzyskania grudkowatej kruszonki. 
Położyć na wierzch chałek. 


Smacznego! 

16 października 2014

CHLEB - ŚWIATOWY DZIEŃ CHLEBA

Chleb pszenno - żytni na zakwasie, z żurawiną 




Szczerze mówiąc moje życie kuchenne zmieniło się w dniu, kiedy po raz pierwszy upiekłam ten oto chleb. Tak po prostu! 
Po nim żaden wypiek, nawet ten z najlepszej piekarni, nie smakował równie dobrze. 
Dlatego też to właśnie ten WYJĄTKOWY bochen prezentuję Wam w 9. Światowym Dniu Chleba, żebyście też zaznali tej radości! 
Często rozdaję go rodzinie i znajomym, starając się w ten sposób pokazać, że zrobienie go w domu wcale nie jest trudne (choć trudno w to uwierzyć to na prawdę tak jest!). 
Wystarczy pożyczyć trochę zakwasu i chęci :-) 
Tego smaku i zapachu trudno zapomnieć! 
Często zjadamy go na kolację z samym masłem, prawie nie pozwalając mu przestygnąć do końca. W dniu pieczenia skórka jest bardzo chrupiąca i kusząca, a miękisz wilgotny, lekko słodkawy, dzięki żurawinie i miodowi, choć wyraźnie słony (nie ma chyba nic gorszego niż niesłony chleb - sama się o tym przekonałam). 
Świetnie smakuje ze wszystkim, lub sam, tak, jak zjada go moja Mała (Jej ulubioną częścią jest skórka z sezamem i pestkami, które wydłubuje i wkłada małymi rączkami do buzi, jak największy przysmak). 
Zdecydowanie polecam! 





Składniki na 2 bochenki chleba:

Przygotowania zaczynamy od aktywowania zakwasu: 

  • 180 g mąki pszennej chlebowej (typ 750) lub zwykłej
  • 160 g wody przegotowanej, letniej
  • 30 g zakwasu z poprzedniego użycia

Wszystkie składniki mieszam w wysokim, wyparzonym wcześniej słoiku, przykrywam ściereczką i odstawiam na 12-16 godzin w ciepłe miejsce (w zimie świetnie służył mi do tego ciepły, nie gorący kaloryfer) - najczęściej przygotowuję zakwas wieczorem, ok. 19:00 
Następnego dnia jest gotowy do użycia ok. 10, a dzięki temu  zjecie pyszny domowy chleb na kolację. 

Ciasto właściwe:
  • 250 g mąki orkiszowej razowej, przesianej
  • 150 g mąki żytniej razowej, przesianej
  • 330 g mąki pszennej, przesianej
  • 540 g wody źródlanej
  • 20 g soli morskiej
  • 340 g zakwasu (prawie całość, bo 2 łyżki odkładamy do czystego i wyparzonego słoiczka do użycia przy następnym pieczeniu) 
  • 50 g żurawiny suszonej 
  • dodatkowo: pestki dyni i słonecznika oraz ziarna sezamu do wysypania foremek i 2 łyżeczki oleju roślinnego

Wszystkie składniki wyrabiamy ręcznie, aż dobrze się połączą, a ciasto stanie się elastyczne i lśniące. Można też wyrobić w Kitchen Aidzie, ustawionym zgodnie z opisem producenta lub zwykłym mikserem z hakami do ciasta drożdżowego. 
Miskę przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy na 1,5 h w ciepłe miejsce (powinno podwoić objętość).
Po tym czasie ciasto składamy (jak kopertę, zakładamy na siebie 4 strony, aby spotkały się na środku, czynność powtarzamy). Ponownie odstawiamy na 1-1,5 h. 
2 formy keksówki o dł. 25 cm lekko smaruję olejem, wysypuję sezamem, ziarnami dyni i słonecznika. 
Ciasto dzielę na 2 części. Wkładam do przygotowanych foremek. 
Odstawiam ponownie na 2 godziny do wyrośnięcia (jeśli w mieszkaniu nie jest wystarczająco ciepło, to każdy z procesów rośnięcia przyspieszam w piekarniku nagrzanym do 40 C, skracając też czas oczekiwania). 

Piekarnik nagrzewam do 230 C. Ustawiam formy na kratce do pieczenia, na niskim poziomie piekarnika, i piekę przez ok. 35-40 minut, aż wierzch będzie pięknie brązowy.
Wyjmuję z piekarnika, brzegi lekko podważam nożem i wyjmuję chleb na papier do pieczenia rozłożony na kratce.  
Studzę na kratce kuchennej. 

Smacznego! 




Inspiracje: "Chleb" Jeffrey Hamelman, sposób przygotowania i przepis znacznie zmodyfikowany


World Bread Day 2014 (submit your loaf on October 16, 2014)

15 października 2014

ŚNIADANIOWA CHAŁKA CZEKOLADOWO-KARMELOWA - Dżem dobry! Pobudka - Konkurs Łowicz

nadziewana wiśniami, posypana płatkami kokosowymi



Lista moich wymarzonych śniadań jest długa, lecz zawsze znajdzie się miejsce na nowe smaki. 
Ta chałka zdecydowanie na nią trafi! Wiedziałam to od pierwszego kęsa, że zakocham się bez pamięci! 
Drożdżowe ciasto czekoladowo-karmelowe jest po prostu jedyne, zupełnie odmienne od tego jasnego. Ma głębię i szczególną moc, a to za sprawą kakao i drobno pokrojonej gorzkiej i mlecznej czekolady, które podczas pieczenia apetycznie się topią. Mega czekoladowość wypieku podkreśla masa karmelowa, o niesamowitym smaku i aromacie, na której zagniotłam ciasto. Część mąki pszennej zastąpiłam mąką pełnoziarnistą orkiszową, dodając dodatkowej nuty orzechowej. 
Ale to nie koniec niespodzianek! Poszczególne wałki z ciasta kryją w sobie nadzienie wiśniowe, sprytnie dodające słodyczy i charakteru zarazem.
Warkocz po zapleceniu posypałam delikatnymi płatkami kokosowymi. 
A teraz wyobraźcie sobie, jaki niesamowity zapach rozchodzi się dziś w moje kuchni; karmel + czekolada + wiśnie + kokos!!!!  
Skusicie się na to pyszne śniadanie? 
Do pełni szczęścia wystarczy mi szklanka ciepłego mleka :-) 
Smacznego! 




Składniki ciasta drożdżowego:
(na 2 mniejsze lub 1 dużą chałkę)

  • 125 g cukru trzcinowego
  • 100 g masła
  • 1 szklanki mleka
  • 350 g mąki pszennej (użyłam tortowej)
  • 100 g mąki razowej orkiszowej
  • 50 g kakao
  • 30 g świeżych drożdży
  • 30 g gorzkiej czekolady
  • 30 g mlecznej czekolady
  • 1 jajko
  • 2 żółtka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki likieru wiśniowego (lub wódki) 
  • dodatkowo: 
  • 1 słoik dżemu wiśniowego Łowicz + dodatkowy do podania
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 jajko do posmarowania wierzchu
  • ok. 25 g płatków kokosowych do posypania
  • papier do pieczenia 


Do rondelka z grubym dnem wsypać cukier i całość postawić na dużym ogniu, od czasu do czasu potrząsnąć rondelkiem mieszając w ten sposób cukier.
Podgrzewać do momentu, aż cukier się stopi, a następnie skarmelizuje, czyli uzyska kolor miodu wielokwiatowego (należy ciągle obserwować mieszankę, gdyż kolor zmienia się w oka mgnieniu). Od razu, ostrożnie, bo karmel jest baaardzo gorący i może pryskać, dodać masło i podgrzewać dalej, aż masło się stopi i możliwe będzie jego wmieszanie do karmelu.
Zdjąć z ognia i wlać mleko, całość wymieszać, aby powstała jednolita mieszanina. Ostudzić do letniej temperatury.
Mieszanina powinna mieć taki kolor:


Do letniej dodać drożdże i odstawić na 10 minut, aby te zaczęły pracować. 
Jajko ubić z żółtkami, odstawić. 
Mąki i kakao przesiać do dużej miski, dodać sól, rozczyn drożdżowy, masę jajeczną i likier wiśniowy. Dodać drobno pokrojoną czekoladę. 
Całość wyrabiać przez ok. 10 minut, aż ciasto stanie się elastyczne i będzie lśniące. 
W razie potrzeby dodać odrobinę mąki lub mleka. 
Uformować kulę, włożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 1,5 godziny lub do podwojenia objętości ciasta. 

Ciasto wyłożyć na podsypaną mąką stolnicę, podzielić na 2 części, następnie każdą z nich na 3 części (na jedną chałkę potrzebujemy 3 wałków) - jeśli lepimy jedną chałkę to ciasto dzielimy na 3 części. 


Dżem wiśniowy Łowicz mieszamy z mąką ziemniaczaną. 
Z każdej części ciasta uformować wałek o długości ok. 25 cm, następnie rozwałkować na płasko, a na środek (wzdłuż) wyłożyć 1/6 dżemu wiśniowego Łowicz. Brzegi zlepić, zamykając nadzienie w środku. Zapleść jak warkocz.
W ten sam sposób przygotować drugą chałkę. 


Układać na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, w odległości ok. 10 cm między chałkami, ponieważ urosną podczas pieczenia. 
Przykryć folią i ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut. 
Po tym czasie wierzch delikatnie posmarować jajkiem, następnie posypać płatkami kokosowymi.  
Wstawić do nagrzanego do 180 ºC piekarnika i piec przez ok. 20-25 minut, aż chałki będą złote z wierzchu (w przypadku pieczenia jednej dużej chałki czas wydłużyć do ok.35-40 minut).
Odstawić na kratkę kuchenną do ostygnięcia. 
Podawać z dodatkową porcją dżemu wiśniowego Łowicz. 








Przepis bierze udział w zabawie "Dżem dobry, pobudka"

Dżem dobry, pobudka

14 lipca 2014

NAJLEPSZE CHLEBKI PITA Z GRILLA Z ORIENTALNYMI KOTLECIKAMI I SALSĄ WIŚNIOWĄ

Gotowanie i jedzenie na pikniku :-) 


A więc pakujemy się i jedziemy: grill i węgiel - są, ciasto na chlebki - zrobione i zapakowane, mięso się marynuje - tak jest!, salsa wiśniowa - słoiczek jest wypełniony po brzegi. Do tego świeże warzywa (u nas cukinia, pomidory, ogórki i sałata), sos czosnkowy i dobry humor! :-) 
Po 30 minutach jazdy samochodem siadamy w ulubionym miejscu, w cieniu drzew i zaczynamy zabawę! 
Kiedy węgle się żarzą wrzucamy na kratkę cieniutkie ciasto na chlebki, posmarowane oliwą, posypane solą i ulubionymi ziołami. Obok lądują kotleciki przyprawione kminem, kolendrą i czosnkiem, z ostrym żółtym serem i papryczką chilli; nie zapominamy o posmarowaniu ich  salsą wiśniową, która stawia tę kropkę nad "i" i dopełnia smaki. Na wierzch obowiązkowo orzechowe ziarenka sezamu...Więc mamy jeszcze 5 minut, wystarczająco, aby pokroić warzywa i zgrillować cukinię! 
Chlebki pięknie spuchły nad ogniem, tworząc sakiewki na mięsko i dodatki. 
Zamiast keczupem smarujemy je salsą wiśniową i sosem czosnkowym, obkładamy kotlecikami i warzywami. I zajadamy! :-) (Ta salsa to prawdziwy hit, który zaskakuje smakiem i aromatem! Świeże wiśnie świetnie połaczyły się z bazylią, orzechami włoskimi, pomidorkami suszonymi na słońcu i oliwą - mięso w niej marynowan ejest wyjątkow kruche i delikatne, a sama salsa idealnie smakuje ze słonym chlebkiem i warzywami) 
Sos i salsa wyciekają z chlebka, prosto na trawę... :-) Uwaga na buty ;-) 
Jedzenie na świeżym powietrzu dodaje apetytu, relaksuje i odpręża. 
No i nie trzeba nic zmywać! :-) 

Smacznego grillowania! 




Chlebki pita:
(na 10 sztuk)

  • 350 g mąki pszennej
  • 125 ml kwaśnej śmietany 18 % tł.
  • 125 ml mleka
  • 10 g świeżych drożdży
  • 3 łyżki oliwy z oliwek + dodatkowo 4 łyżki na posmarowanie
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • sól morska do posypania wierzchu
  • ulubione zioła (u nas bazylia i tymianek)
Śmietane i mleko podgrzać do letniej temperatury, dodać cukier i drożdże i wymieszać, odstawić na 10 minut (drożdże powinny zacząć pracować). 
Mąkę przesiać do miski, dodać sól i zaczyn, oliwę, wyrabiać ciasto przez 10 minut, aż będzie odstawać od boków miski i ręki. 
Przykryć ściereczką i odstawić na 30 mint, aż podwoi objętość. 
Po tym czasie podzielić na 10 części. Każdą z nich rozwałkować lub rozciągnąć na placek o grubości ok. 1 cm, wierzch posmarować oliwą, posypać solą i ziołami. Piec na grillu z obu stron, aż napuchną i będą rumiane. 
Odkładać na ściereczkę, aby nie wystygły. 



Składniki na kotleciki:
(na 10 sztuk) 
  • 300 g świeżo zmielonego mięsa cielęcego
  • 1/2 dużej cebuli (startej na tarce o dużych oczkach)
  • 2 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 3 łyżki natki pietruszki
  • 1 łyżeczka mielonego kminu
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka przyprawy "garam masala"
  • 1 żółtko
  • ok. 50 g sera "Bursztyn", drobno startego
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
  • papryczka chilli, drobno pokrojona (według uznania, można pominąć) 


Wszystkie składniki wymieszać ręką w dużej misce. Wilgotnymi dłońmi formować dowolny kształt, np. podłużne kotleciki (można je nadziać na namoczoną wykałaczkę lub drewnianą szpadkę), układać na talerzu. Schłodzić przez 30 minut, pokryte cienką warstwą salsy wiśniowej. 


Grillować partiami, do lekkiego zrumienienia z każdej strony. 
Gotowy kotlet przed podaniem przekroić, aby sprawdzić, czy jest wystarczająco wysmażony. 
Posypać sezamem.

 



Salsa wiśniowa:
  • 2 garście wiśni bez pestek
  • 4 pomidory suszone, z zalewy olejowej
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka miodu płynnego
  • 2 orzechy włoskie, wyłuskane
  • pół pęczka bazylii
  • sól i pieprz do smaku
  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek
Wszystkie składniki zmiksować, doprawić do smaku solą i pieprzem. 
Połowę salsy zużyć do marynowania mięsa, resztę podać do chlebków (ja część wymieszałam z sosem czosnkowym). 



Dodatkowo:
  • plasterki pomidora
  • świeży ogórek
  • sałata
  • cukinia, pokrojona w 1 cm plasterki, posmarowana oliwą z oliwek, posypana solą i pieprzem, zgrillowana 
  • inne dowolne warzywa
  • sos czosnkowy (mieszam taką samą ilośc kwaśnej śmietany 18 % tł. z majonezem, czosnkiem przeciśniętym przez praskę, solą, pieprzem i odrobiną skórki startej z cytryny) 

Smacznego! 






zBLOGowani.pl


W wiśniowym sadzie 2014 Cukinia 2014



24 kwietnia 2014

CHLEB ORKISZOWY NA ZAKWASIE

z orzechami włoskimi



Moja przygoda z pieczeniem chleba zaczęła się kilka lat temu, ale dopiero swoista Biblia Chleba (jak książkę J. Hamelmana nazwała Liska z White Plate) szeroko otworzyła moje oczy na szereg możliwości. Wcześniej do mąki na zakwasie dodawałam jeszcze drożdże, dziś rzadko to robię. 
Muszę przyznać z pokorą, że w tym przypadku nie jest to zupełnie potrzebne, a chleb pieczony na samych naturalnych, dzikich drożdżach, smakuje o wiele lepiej niż ten z dodatkiem drożdży piekarskich. 
Nie byłabym sobą, gdybym nie chciała czegoś zmienić w oryginalnym przepisie :-)
Zależało mi na zwiększeniu ilości mąki razowej, dlatego eksperymentowałam, dopóki nie osiągnęłam, tego, o czym za chwilkę. Dodatkowo mąkę pszenną zastąpiłam mąką orkiszową, która jest zdrowsza. Dodatek orzechów włoskich świetnie wydobywa jej cudowny aromat, dlatego nie bójcie się ich dodać.  
Jak się niejednokrotnie okazało, chleb świetnie się przechowuje, bardzo długo zachowując świeżość. 
Idealny do jajek po benedyktyńsku, grzanek, a nawet tostów. Po prostu niezastąpiony. 
Je go ze smakiem nawet nasze Maleństwo, które ma na razie tylko 4 ząbki (następne w natarciu ;-)). 
I tak jesteśmy od niego uzależnieni, że prawie nie kupujemy pieczywa (lub robimy to sporadycznie, często zapominając, że trzeba jakieś kupić, kiedy domowy chlebek zostanie zjedzony co do ostatniego okruszka). 

Podany poniżej przepis możecie dowolnie modyfikować w zakresie dodatków (możecie dodać 80 g żurawiny lub suszonej śliwki, wcześniej namoczonej, 50 g pestek dyni lub słonecznika, kilka łyżek siemienia lnianego - do wyboru). 
Często spód foremek, po posmarowaniu olejem, posypuję pestkami dyni lub słonecznika, albo oprószam otrębami pszennymi. 

Polecam, spróbujcie! Rodzina Was za to pokocha jeszcze mocniej! 





Składniki na 2 bochenki chleba:

Przygotowania zaczynamy od aktywowania zakwasu (nazywanego w książce levain):


  • 180 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 160 g wody źródlanej
  • 30 g zakwasu z poprzedniego użycia
Wszystkie składniki mieszam w wysokim, wyparzonym wcześniej słoiku, przykrywam ściereczką i odstawiam na 12-16 godzin w ciepłe miejsce (w zimie świetnie służył mi do tego ciepły, nie gorący kaloryfer) - najczęściej przygotowuję levain wieczorem, ok. 19:00 
Następnego dnia jest gotowy do użycia ok. 10, a dzięki temu  zjecie pyszny domowy chleb na kolację. 

Ciasto właściwe:
  • 600 g mąki orkiszowej razowej, przesianej
  • 130 g mąki pszennej, przesianej
  • 540 g wody źródlanej
  • 20 g soli morskiej
  • 340 g levainu (prawie całość, bo 2 łyżki odkładamy do czystego słoiczka do użycia przy następnym pieczeniu) 
  • 150 g orzechów włoskich
Wszystkie składniki wyrabiamy ręcznie, aż dobrze się połączą, a ciasto stanie się elastyczne i lśniące. Można też wyrobić w Kitchen Aidzie, ustawionym zgodnie z opisem producenta.
Miskę przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy na 1,5 h w ciepłe miejsce.
Po tym czasie ciasto składamy (jak kopertę, zakładamy na siebie 4 strony, aby spotkały się na środku, czynność powtarzamy). Ponownie odstawiamy na 1-1,5 h. 
2 formy keksówki o dł. 25 cm lekko smaruję olejem. 
Ciasto wykładam na lekko oprószoną mąką stolnicę i dzielę na 2 części. Każdą z nich ponownie składam, uważając, aby nadmiar mąki nie dostał się do wnętrza ciasta. Wkładam do przygotowanych foremek. 
Odstawiam ponownie na 2 godziny do wyrośnięcia (jeśli w mieszkaniu nie jest wystarczająco ciepło, to każdy z procesów rośnięcia przyspieszam w piekarniku nagrzanym do 40 C, skracając też czas oczekiwania). 

Piekarnik nagrzewam do 230 C. Ustawiam formy na kratce do pieczenia, na niskim poziomie piekarnika, i piekę przez ok. 35-40 minut, aż wierzch będzie pięknie brązowy.
Wyjmuję z piekarnika i odwracam foremki do góry nogami, przez 15 minut, na papierze do pieczenia rozłożonym na kratce - ułatwia to odejście chleba od brzegów formy. 
Po tym czasie brzegi podważam nożem i wyjmuję chleb. 
Studzę na kratce kuchennej. 


Smacznego! 


Inspiracje: "Chleb" Jeffrey Hamelman, sposób przygotowania i przepis znacznie zmodyfikowany

28 marca 2014

CHLEB PSZENNY NA ZAKWASIE

z prażonymi orzechami laskowymi i figami, z dodatkiem anyżu + krótka recenzja książki "Chleb" J. Hamelmana



Dawno już żadna książka nie pochłonęła mnie tak bez reszty :-) Czytałam ją z otwartymi do granic możliwości oczami i otwartą buzią, z burczącym, w tle, brzuchem. Wyobrażałam sobie te wszystkie zapachy domowego chleba, które napełniają każdy zakamarek i uspokajają. Tak, takie zapachy mnie uspokajają, bo gdy jest dobry, domowy chleb, to jest wszystko. Wystarczy masło, a i ono też jest czasami zbędne...
Na początku lektury zaznaczałam przepisy, które chcę wykorzystać, dopóki nie zdałam sobie sprawy z tego, że zaznaczanie nie ma większego sensu, bo chcę upiec wszystkie chleby z przepisów podanych przez J. Hamelmana. 
Autor bardzo ciekawie opisuje poszczególne etapy powstawania pieczywa, definiuje składniki i procesy niezbędne, aby uzyskać maksymalnie najlepszy efekt (zaskoczyło mnie, że tak olbrzymie znaczenie ma wilgotność otoczenia oraz dwukrotny proces składania chleba). Znajdziemy tu bardzo dużo przepisów na chleby na drożdżach, zakwasie, bez zakwasu, inne pieczywo, a nawet pieczywo ozdobne, jak plecionki. 
Zaskoczy Was, że przepisy można wykorzystać w dużej piekarni (i upiec 30 chlebków!), a także w domu (skromne 2, które znikają zanim się rozsmakujecie). 
Brakuje mi w tej książce jedynie zdjęć do każdego przepisu, ale ten drobny niedostatek jestem w stanie wytrzymać i nadrobić wyobraźnią, czując w każdym przepisie i opowiadaniu ogromna miłość autora do CHLEBA. 
Naprawdę jest w czym wybierać. 
Założyłam, że będę co tydzień piekła chlebek z innego przepisu i przez długi czas tak było (efekty tego szału już niedługo na blogu), dopóki nie spróbowałam TEGO JEDYNEGO! Od tego czasu nic już nie jest takie, jak było wcześniej, a nasz dom co kilka dni wypełnia się zapachem chleba pszennego na zakwasie, z różnymi dodatkami (o tym niedługo).
Dziś dumnie przedstawiam chleb pszenny na zakwasie, z figami i prażonymi orzechami laskowymi, z małym dodatkiem anyżu. Od niego wszystko się zaczęło! Muszę przyznać, że takiego nie jadłam nigdy wcześniej, a smak był dość dużym zaskoczeniem, bowiem dodatki są w nim bardzo wyraźne i mocne. 
Jeśli się zastanawiacie, czy prażenie orzechów laskowych ma duże znaczenie, od razu odpowiem, że ma. Dzięki temu są bardziej aromatyczne, orzechowe i słodkie, po prostu inne od tych wyjętych prosto ze skorupki. Anyż warto utłuc w moździerzu, aby jeszcze bardziej wydobyć jego smak. 
Figi namoczyłam kilka godzin wcześniej, aby miały czas zmięknąć w chlebie. 

Polecam! Jeśli nie jesteście do końca przekonani co do dodatków smakowych to dodajcie po połowie orzechów, fig i anyżu, żeby przekonać się, czy to Wasze smaki. 
Przepis jest wiernie powtórzony, jednak sposób przygotowania, ze względu na brak tak dużego doświadczenia jak autora, postarałam się przystępnie opisać i w miarę możliwości ułatwić. 


P.S. Jeśli jesteście z Krakowa i chcielibyście zacząć przygodę pieczenia chleba na zakwasie, a nie macie zakwasu, służę pomocą. Chętnie podzielę się swoimi zasobami zakwasu. Dajcie znać! 
Od tego wszystko się zaczyna! 





Składniki na 2 bochenki chleba:

Przygotowania zaczynamy od aktywowania zakwasu (nazywanego w książce levain):

  • 180 g mąki chlebowej (typ 750) (użyłam typ 500)
  • 110 g wody źródlanej
  • 30 g zakwasu z poprzedniego użycia
Wszystkie składniki mieszam w wysokim, wyparzonym wcześniej słoiku, przykrywam ściereczką i odstawiam na 12-16 godzin w ciepłe miejsce (w zimie świetnie służył mi do tego ciepły, nie gorący kaloryfer) - najczęściej przygotowuję levain wieczorem, ok. 19:00 
Następnego dnia jest gotowy do użycia ok. 10, a dzięki temu  zjecie pyszny domowy chleb na kolację. 
Ciasto właściwe:
  • 500 g mąki chlebowej, przesianej
  • 230 g mąki pszennej razowej, przesianej
  • 540 g wody źródlanej
  • 20 g soli morskiej
  • 290 g levainu (prawie całość, bo 2 łyżki odkładamy do czystego słoiczka do użycia przy następnym pieczeniu) 
  • 160 g fig, wcześniej namoczonych w przegotowanej wodzie (ważone przed namoczeniem)
  • 160 g uprażonych orzechów laskowych*
  • 10 g anyżu, utłuczonego w moździerzu lub zmielonego
Wszystkie składniki wyrabiamy ręcznie, aż dobrze się połączą, a ciasto stanie się elastyczne i lśniące. Można też wyrobić w Kitchen Aidzie, ustawionym zgodnie z opisem producenta.
Miskę przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy na 1,5 h w ciepłe miejsce.
Po tym czasie ciasto składamy (jak kopertę, zakładamy na siebie 4 strony, aby spotkały się na środku, czynność powtarzamy). Ponownie odstawiamy na 1-1,5 h. 
2 formy keksówki o dł. 25 cm lekko smaruję olejem. 
Ciasto wykładam na lekko oprószoną mąką stolnicę i dzielę na 2 części. Każdą z nich ponownie składam, uważając, aby nadmiar mąki nie dostał się do wnętrza ciasta. Wkładam do przygotowanych foremek. 
Odstawiam ponownie na 2 godziny do wyrośnięcia (jeśli w mieszkaniu nie jest wystarczająco ciepło, to każdy z procesów rośnięcia przyspieszam w piekarniku nagrzanym do 40 C, skracając też czas oczekiwania). 

Piekarnik nagrzewam do 230 C. Ustawiam formy na kratce do pieczenia, na niskim poziomie piekarnika, i piekę przez ok. 35-40 minut, aż wierzch będzie pięknie brązowy.
Wyjmuję z piekarnika i odwracam foremki do góry nogami, przez 15 minut, na papierze do pieczenia rozłożonym na kratce - ułatwia to odejście chleba od brzegów formy. 
Po tym czasie brzegi podważam nożem i wyjmuję chleb. 
Studzę na kratce kuchennej. 


* orzechy można uprażyć na suchej, rozgrzanej patelni. Prażymy je na wolnym ogniu, aż skórka  z każdej strony stanie się lekko czarno-brązowa. Studzimy, a następnie przenosimy na czystą ściereczkę, przykrywamy drugą ściereczką i pocieramy ręką po powierzchni, łuszcząc gorzką skórkę. 
Można je też uprażyć w piekarniku nagrzanym do 170 C - wysypujemy je na papier do pieczenia i pieczemy przez ok. 15-20 minut, dopóki skórka nie popęka. 


Smacznego! 



Inspiracje: "Chleb" Jeffrey Hamelman, sposób przygotowania zmodyfikowany. 


Wielkanocne Smaki - edycja IV

6 lutego 2014

WIENIEC GRYCZANO-SEROWY, Z WYRAŹNĄ NUTĄ PRAŻONEJ CEBULKI - konkurs “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!"

czyli ziołowe ciasto drożdżowe wypełnione po brzegi :-) 






Pieróg biłgorajski i cebularze zamojskie to moje ulubione przysmaki regionalne, kojarzące się z domem. 
Poznaliście już jeden i drugi wypiek i wiem, że bardzo Wam smakowały, dlatego dziś moja wariacja na temat tego pierwszego. Puszyste ciasto drożdżowe wypełnione kaszą gryczaną nieprażoną (zdrowszą i bardziej bogatą w błonnik, w porównaniu do kaszy prażonej - wiem z dobrego źródła, że do prażenia używa się czasem gorszych jakościowo ziaren, chcąc w ten sposób zatuszować zapach), wymieszaną z twarogiem, serkiem kozim i miętą. 
U mnie składniki nawiązujące do oryginału to kasza, ser, mięta i ciasto drożdżowe, a wolna interpretacja dotyczy składników nadzienia i sposobu zaplecenia w piękny warkocz, który cieszy oko. 
Ciasto drożdżowe jest delikatne i pięknie pachnące ziołami ogrodowymi i prażoną cebulką (to zasługa Smalczyku roślinnego). 
Moja Babcia piekła co tydzień takie ogromne pierogi, które później kroiło się na mniejsze kawałki i jadło na śniadanie i kolację. 
Zdecydowanie polecam, tego smaku nie da się zapomnieć! 






 „Smakowita Pajda zaskoczyła mnie ... naturalnym smakiem i składnikami”

Składniki ciasta drożdżowego:
(na 1 duży warkocz)
  • 120 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 280 g mąki pszennej (użyłam tortowej)
  • 200 ml ciepłego mleka (w zależności od wilgotności mąki)
  • 7 g suszonych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
  • odrobina świeżo zmielonego pieprzu (opcjonalnie) 
  • 50 g smalczyku roślinnego z ziołami ogrodowymi
  • 50 g masła 
  • dodatkowo: 
  • 1 jajko do posmarowania wierzchu
  • sezam i czarnuszka do posypania wierzchu (lub inne według upodobania, ja posypałam też odrobiną sera żółtego) 
  • papier do pieczenia lub mata silikonowa
Smalczyk roślinny i masło roztopić, ostudzić. 
Mleko podgrzać do letniej temperatury, dodać drożdże i cukier i wymieszać. Odstawić na 10 minut, aby drożdże zaczęły pracować. 
Jajko ubić, odstawić. 
Mąki przesiać do dużej miski, dodać sól, pieprz (jeśli używamy), rozczyn drożdżowy, masę jajeczną, roztopiony smalczyk roślinny i masło. 
Całość wyrabiać przez ok. 10 minut, aż ciasto stanie się elastyczne i będzie lśniące. 
W razie potrzeby dodać odrobinę mąki lub mleka (ja dodałam odrobinę więcej mleka).
Uformować kulę, włożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 30 minut lub do podwojenia objętości ciasta. 






Nadzienie serowo-gryczane:
  • 200 g białego sera (użyłam chudego)
  • 100 g serka koziego 
  • 50 g sera "bursztyn" startego na tarce o drobnych oczkach 
  • 200 g kaszy gryczanej nieprażonej
  • sól i pieprz do smaku
  • 1/2 łyżeczki suszonej mięty (opcjonalnie) 
  • 120 g Smalczyku roślinnego z cebulką i jabłkiem 
Kaszę ugotować do miękkości w osolonej wodzie (ja kaszę płuczę pod bieżącą wodą na durszlaku, wsypuję do rondelka z grubym dnem, zalewam wodą, by było jej dwa razy więcej niż kaszy, lekko solę i gotuję przez ok. 20 minut na wolnym ogniu, od czasu do czasu mieszając). Ostudzić. 
Dodać sery i suszoną miętę. Dokładnie wymieszać i doprawić do smaku solą i pieprzem. 



Ciasto wyłożyć na podsypaną mąką stolnicę.
Rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 30 cm x 20 cm. 
Na wierzchu rozsmarować 120 g miękkiego Smalczyku roślinnego z cebulką i jabłkiem, następnie rozsmarować nadzienie gryczano-serowe. 






Całość zwinąć w rulon (wzdłuż dłuższego boku). Rulon lekko spłaszczyć i przeciąć nożem wzdłuż w połowie (zostawiając górę nieprzeciętą). 




Dwie części zapleść ze sobą tworząc wałek. 





Następnie uformować okrągły wieniec, zlepiając końce. 





Ułożyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.
Przykryć folią i ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut. 
Po tym czasie wierzch delikatnie posmarować jajkiem, następnie posypać sezamem i czarnuszką. 



Piekarnik włączyć i ustawić temperaturę 180 ºC.  
Wieniec wstawić do średnio nagrzanego piekarnika i piec przez ok. 35-40 minut, aż będzie złoty z wierzchu.  
Odstawić na kratkę kuchenną do ostygnięcia. 




Smacznego! 


Przepis zgłaszam do konkursu: “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!", którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A. producent smalczyku roślinnego Smakowita Pajda.